Słów kilka o smażalni ryb. Na
początek sezony letniego wybrałam smażalnie „ Przystań” w Unieściu. Mieści się
ona przy przystaniu rybackiej, w malowniczym, choć dość specyficznym otoczeniu.
Prawie zawsze, można podziwiać tam przycumowane stare kutry, rozciągnięte i
suszące się sieci, liny i cumy. Kutry rybackie i cała przystań wygląda bardzo
malowniczo i jeśli można tak powiedzieć „ bardzo fotogenicznie”, jednak nie
należy zapominać, że jest to przede wszystkim miejsce pracy lokalnych rybaków a
nie atrakcja turystyczna. Dlatego stety
czy niestety napotkać tam można sporo ości i innych odpadków z patroszonych ryb
i nie wszędzie jest czysto i higienicznie.
Na przystani znajduje się kilka
punktów gastronomicznych prowadzonych przez rybaków. Słowem swoim gwarantują
świeżą rybę z własnych połowów. W smażalni „ Przystań” zjeść można ryby smażone
i gotowane, rybnego tatara. Do najpopularniejszych
i najczęściej zamawianych ryb należą tu bezsprzecznie : dorsz, flądra i łosoś.
Wydawanie zamówień odbywa się jeszcze
jak za dawnych czasów. Przy ladzie zamawiamy rybkę oraz dodatki: frytki czy
jedną z dosłownie 2-3 surówek do wyboru. Panie na kuchni smażą przy nas rybę,
ważą ją, podobnie czynią z frytkami. Całość chwilę trwa, szczególnie w sezonie,
kiedy to we wszystkich lokalach, nie tylko w „ Przystani” jest pełno. Cena dania uwarunkowana jest wagą ryby.
Oczywiście przy składaniu zamówienia możemy zaznaczyć jak duża porcja nas
interesuje. Ryby są naprawdę pyszne,
świeżo smażone, bez grubej na centymetr twardej panierki, jak to możemy czasem
zjeść w Mielnie. Ryba polana koperkowym masełkiem skropiona cytryną smakuje
wybornie. Moje zamówienie ze zdjęcia
kosztowało 32 zł. Najtaniej nie jest,
ale jest smacznie i miejsce samo w sobie, czyli przystań rybacka – watra obejrzenia.
Lokal jest czysty i schludny, choć
moim zdaniem, mógłby być bardziej rybacki. W środku kominek, a na zewnątrz
stoliki. Kontakt na linii klient – obsługa
mógłby być bardziej przyjacielski, chociaż przy tak dużej liczbie klientów, z
pewnością Panie na przyjacielskie gesty siły już nie mają. Smażalnia to interes rodzinny, który od wielu wielu lat jest w tym miejscu, co gwarantuje jakąś stałość w dość niestałych interesach gastronomicznych w naszym nadmorskim regionie. Co ważne Smażalnia
jest czynna cały rok, więc jeśli nie macie ochoty tłoczyć się w sezonie, watro
tam zajrzeć na jesień czy w zimie w
bardziej kameralnych okolicznościach.
Nie mogę nie wspomnieć o świeżo
wędzonej rybie, którą można nabyć przy przystani. Jej zapach unosi się na długo
przed widokiem pierwszych zabudowań. Przy każdym lokalu znajduje się wędzarnia.
Po wędzone ryby przyjeżdżają ludzie z daleka i
daleko je także wywożą. Oczywiście ilość i wybór w gatunkach wędzonych
ryb, tak samo jak w smażalni – uzależniony jest od połowów. Wędzona ryba
zdecydowanie powinna być jednym z naszych regionalnych dań. Niestety w lokalach
gastronomicznych spotykamy ją niezwykle rzadko, a przecież tak wiele jest
wariacji na temat wędzonej ryby.
Tak więc na otwarcie sezonu są co
najmniej trzy powody do odwiedzenia przystani rybackiej: świeżo smażona ryba z
frytkami, wędzony pakunek do domu i malownicza sceneria kutrów.