wtorek, 18 września 2018

Cookie Art



Jest poniedziałek, kilka minut po 16 obie łapiemy za klamkę drzwi zamkniętej kawiarni. Nie znamy się. To znaczy znamy, ale tylko z instagrama. Kiedy trafiłam pierwszy raz na jej profil, wydawało mi się, że to nie dzieje się tutaj. Te piękne lukrowane wzory, symbole, proste historię. Poczułam, że znów chcę być małą dziewczynką lub mieć w życiu jakąś pyszną lukrowaną historię by zatopić się w jej ciastku. Przedstawiam Wam Agatę.

     Z eteryczną blond dziewczyną o zalotnie długich rzęsach lądujemy na niewielkim skwerku. Kawiarnia nas nie sprzyjała, ale w końcu chcemy pogadać, a to jedyne w okolicy w miarę ciche miejsce o tej godzinie. Agata otwiera przede mną pudełko ze spory stosikiem ciastek, ale i otwiera siebie. Możemy się poznać. Nigdy wcześnie nie sądziłam, że zajmę się ciastkami, cukiernictwem, pieczeniem. Tak naprawdę to myślałam, że będę pracować z dziećmi. To całkowity przypadek, że tak zaczęła się moja przygoda - mówi Agata. Na co dzień pracuje w Pracowni Tortów Moniki Rudnickiej. To tu każdego dnia pracuje z najpiękniejszymi tortami. Codziennie nowe wyzwania i absolutnie szalone zamówienia. To tu jak przyznaje Agata pokochała dekorowanie i to tu nabrała wprawy i pewnych, ruchów dłońmi. W domu próbowała początkowo z piernikami, ale za namową znajomej, postanowiła spróbować z maślanymi ciastkami. Skończyła także kurs lukierniczy w pilskiej Planecie Ciast. Jednak rysunek lukrem, różni się od dekoracji tortów, choć i tu i tu trzeba mieć zdolności, cierpliwość i dokładność.


 Dobry przepis na ciasto, to taki, w którym wypieczone ciastko będzie na tyle twarde i równe, aby poddać się dekoracji i na tyle miękkie by smakowało klientom - przyznaje młoda dekoratorka. I choć na jej ciastka przede wszystkim patrzy się oczami, to smak ciastka też jest bardzo ważny. Nie doszukujmy się tutaj czegoś bez kalorii, czy arcy zdrowego. W ciastkach jest gluten, jest laktoza i są barwniki. Tylko tych ciastek nie jemy na tony, to zdecydowanie produkt bombonierkowy, niewielki gift, który smakiem i kolorem, ma powodować tylko pozytywne wspomnienia i emocje. Ciastka tworzy w wolnym czasie. Po sufit piętrzą się tam wykrawaczki i zawsze znajdzie się miejsce i czas na nowe ciasteczkowe wypieki. Inspiracje na wzory czerpię z różnych mediów: instagram, pinterest, blogerki kulinarne z Wielkiej Brytanii i Stanów takich jak :  Holly Fox (hol_fox), Tatiecookie, Borderlandsbakery, Sarahs Cookie Jar , Cowtown Cookie Co. , the.graceful.baker 

      Wzory są świeże i dotykają najmodniejszych motywów dekoracyjnych. Agata przyznaje, że wielki bum na przepięknie dekorowane ciacha to przede wszystkim roczek maluszków oraz baby shower. Młode mamy są w stanie kreować cudowne sytuacje. - Wzory wybieramy razem lub podsyłam swoje inspiracje. Każde ciastko robię na zamówienie i jestem otwarta na wyzwania. Przeglądając prace Agaty, w oczy rzuca się jej charakterystyczny styl, skierowany do młodej i dynamicznej grupy. Nie jedna panna oszaleje na punkcie tęczowych jednorożców, patelowo- złotych serduszek, czy lekkich jak piórko emotikonkowych chmurek. Najbardziej zakręcone zamówienie jeszcze przed nią, choć jak przyznaje widziała niedawno pięknie lukrowany pociąg, z lokomotywą i wagonami, do tego … jeżdżący. 



     Chcesz zamówić ciastka, masz szalone pomysły na small gift? Skontaktuj się z Agatą. Znajdziesz ją na instagramie lub fb pod nazwą Cookie Art. Moja rozmówczyni z pewnością czuje się dekoratorką. Tradycyjnych ciast raczej nie piecze, za to na czynniki pierwsze rozkłada każde nowo widziane udekorowane ciacho czy tort. Czy teraz pora na własną pracownię? Agata mówi, że nie. Potrzebuje jeszcze sporo doświadczenia i czasu. Na wszystko przyjdzie pora. Póki co uwielbia swoją pracę, a ciastka stanowią dodatkowe wyzwanie. Ja zazdroszczę talentu i tych wprawnych dłoni. Ciasteczka ozdobione są z taką lekkością, że talent do dekoracji widać gołym okiem. Po naszym spotkaniu, do domu zabrałam kilka maślanych, jesiennych już ciasteczek. Po kilku gryzach nie mogłam się powstrzymać i odrazu napisała do Agaty, że ich smak jest pyszny. Bo jest! Co będzie za 10 lat i co wtedy będzie ozdabiać Agata? Nie wiadomo. Wiadomo, że pasja i hobby przenoszą góry. I znów okazało się, że w Koszalinie mieszkają tak interesujące i inspirujące osoby. Polecam skosztować.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Galeria prac Agaty












niedziela, 19 sierpnia 2018

Mesa - nadmorska podróż do Dźwirzyna

Zostały niecałe dwa tygodnie wakacji. Niektórzy rozmyślają już o nowych szkolnych zeszytach, inni szukają dla siebie nowych powakacyjnych aktywności. Ja chciałam zaproponować coś tym co pozostają nadal w wakacyjnym nastoju i szukają letnich wrażeń. Dziś zabieram Was do Dźwirzyna,  do Mesy, nie do jadalni na statku, a do bardzo przyjemnego lokalu w urokliwej nadmorskiej miejscowości. 

Na dojazd musicie zarezerwować trochę czasu, w sezonie, godzina to mało, ale poza sezonem, bo Mesa jest czynna cały rok, powinno Wam wystarczyć. Mesa znajduje się w samym „centrum” Dźwirzyna, mały kłopot może spotkać Was przy próbie zaparkowania gdzieś blisko, no ale jeśli zdecydujecie się pojechać tak daleko, to myślę, że i spacer nie będzie problemem.
Mesa, to przestronny lokal z ogródkiem. Schludne i dość prosto zaaranżowane miejsce, pozbawione typowiej nadmorskiej tandety. 



W menu, zupy, ryby, steaki, sałatki, desery. Zamów to na co masz ochotę. Ja byłam w naprawdę przeupalny dzień, dlatego zamówiłam typowe wakacyjne zestawienia: zupę z cukrowego groszku polecaną przez szefa kuchni oraz chłodnik, porcję dorsza, i sałatkę z krewetkami. Pozytywne zaskoczenie, to przemiła obsługa. Czemu to ciągle musi być u nas zaskakujące ( to pewnie jeszcze długo będzie mnie dziwić - a obsługowy flirt, który będzie, aż prowokował do dużych napiwków - to jeszcze kosmos. Przynajmniej nad morzem.) Potrawy na naszym stole lądują bardzo szybko i pięknie podane. Kolor, aż krzyczą „zjedz mnie”. Co nieczęste, warzywa czy to w zupie, czy przy rybie, czyli tam gdzie były gotowane… absolutnie nie były rozgotowane, wręcz przeciwnie sprężyste i soczyście kolorowe. Tak lubię najbardziej. Gdyby nie te niecodzienne i ekstremalne upały to na pewno skusiłaby się jeszcze na deser, bo za szklaną witrynę wjechał ogromny tort bezowy, który w myślach zjadłam conajmniej do połowy. Ciekawymi punktami lokalu jest widoczna dla wszystkich lada w której z kuchni wyłaniają się zamawiane potrawy, co pozwala podpatrywać pracę kucharzy oraz bar z najróżniejszymi trunkami, któremu można byłoby poświęcić odrębny wpis. Było pysznie i bardzo wakacyjnie. Jeśli uda Wam się zawitać do Dźwirzyna jeszcze w te wakacje, skorzystajcie z mesowego ogródka, po sezonie, zaszyjcie się w jej wnętrzach. Warto!